Hubertus. Odcienie kultury myśliwskiej

Rozmawiamy z Janem Boligłową, organizatorem Hubertusa Krynickiego, pracownikiem Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju, placówki, która w tym roku obchodzi 40-lecie.

Czy można Hubertusa, czyli święto związane z myślistwem połączyć z Centrum Kultury i z kulturą szeroko pojętą?
– Oczywiście, że można. Bo myślistwo to nie tylko chodzenie po lesie ze strzelbą, ale także całe zaplecze kulturalne. Czyli jest to szeroko pojęte łowiectwo w sensie sygnałów myśliwskich, jadła myśliwskiego, wydawnictw myśliwskich, w tym książek i opowiadań. Jest to także hodowla i szkolenie psów, sokolnictwo, czyli szkolenie ptaków myśliwskich. Ale łowiectwo, to także teatr. Tu w  Krynicy, podczas jednego z Hubertusów pokazywaliśmy fragmenty „Pana Tadeusza”. To wszystko składa się na szeroko pojętą kulturę łowiecką. 

Hubertus w Krynicy ma już kilkuletnią tradycję. Jakie były początki?
– Kilka lat temu na spotkaniu krynickich myśliwych – a w naszym uzdrowisku działają trzy koła łowieckie:  „Leśnik”, czyli koło leśników, „Jeleń”, koło wojskowych i „Sokół”, koło cywilne, do którego ja należę – postanowiliśmy zacząć sezon łowiecki mszą świętą w Kościele Zdrojowym w Krynicy. Taka msza się odbyła, weszliśmy do kościoła w mundurach, pod sztandarami tych trzech kół. Dołączyło się do nas czwarte koło łowieckie „Jaworzyna” z Muszyny. Ale gdy po tej pierwszej mszy rozeszliśmy się do domów poczuliśmy niedosyt, bo czegoś nam brakowało.

Przydałoby się te uroczystości rozszerzyć?
– Właśnie tak. W następnym roku zdecydowaliśmy się wyjść w mundurach pod sztandarami kół łowieckich na Deptak. Dołączyły się do nas kolejne koła: „Orzeł” z Grybowa,  „Głuszec” z Nawojowej a także nadleśnictwa z Piwniczej i z Nawojowej. Postanowiliśmy wspólnie na Deptaku pokazać naszą kulturę łowiecką. Przede wszystkim zorganizowaliśmy jadło myśliwskie, czym chcieliśmy pokazać gościom i kuracjuszom przebywającym w Krynicy myślistwo od innej strony.

Odbyły się jeszcze wówczas pokazy psów myśliwskich, a także gry na rogach myśliwskich, były deklamowane wiersze związane z myślistwem. Zorganizowaliśmy także konkurs dla dzieci ze znajomości przyrody, biologii, lasu i zwierzyny przebywającej w lesie. I tak to się przyjęło. Już stało się tradycją, że zawsze w pierwszy weekend października odbywa się Hubertus w Krynicy.

Łowiectwo nie ma w Polsce  ostatnio dobrych notowań
– Dlatego postanowiliśmy to zmienić. Niestety, jesteśmy postrzegani jako ci, którzy z bronią chodzą po lesie i strzelają do wszystkiego co się rusza. To nie jest prawdą. Bo strzelanie do zwierzyny jest ostatnim etapem pracy myśliwych w lesie. Chcieliśmy pokazać na czym polega nasza działalność i jak szerokim zjawiskiem jest kultura myśliwska. Dlatego przy wsparciu gminy i burmistrza  Dariusza Reśki oraz przy współpracy z Centrum Kultury i przy pomocy dyrektora Wojciecha Króla zaczęliśmy organizować święto Hubertusa.

Odbywały się koncerty, na których występowały liczne zespoły, taneczne, muzyczne. Dwa lata temu zaprosiliśmy Teatr Nowy z Nowego Sącza, który wystawił spektakl „Rogasiowa dolina”, pełen humoru i żartów myśliwskich. Czytaliśmy też na Deptaku  IV księgę „Pana Tadeusza” czyli „Łowy”.

Udaje się ocieplić wizerunek myśliwego?
– Tak, zwłaszcza, że święto nasze cieszy się ogromnym zainteresowaniem.  Proponujemy w nim udział całych rodzin. Zresztą kobiety coraz częściej polują. W tej chwili w okręgu nowosądeckim poluje już 60 kobiet, zrzeszonych w klubie „Diana”. Polują nie tylko na równi z mężczyznami, ale także na równi z nimi wspólnie tego Hubertusa organizują. Warto wiedzieć, że panie są świetnymi myśliwymi, celnie strzelają i są lepsze od panów bo są bardziej cierpliwe.

Ostatnio formuła Święta Kultury Myśliwskiej Hubertus została poszerzona
–  Dwa lata temu w Zarządzie Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Nowym Sączu zapadła decyzja, aby Hubertus Krynicki był świętem całego okręgu nowosądeckiego, czyli czterech powiatów podległych pod ten okręg czyli: nowosądeckiego, limanowskiego, gorlickiego i nowotarskiego. Od tego czasu zjeżdżają się do Krynicy myśliwi tych powiatów, przez co Hubertus Krynicki stał się dużym wydarzeniem, przyjeżdża na niego bardzo dużo ludzi, Deptak jest pełny, a my pokazujemy myśliwego od tej lepszej strony, nie tylko jako łowcę.

W tym roku Hubertus Krynicki odbył się po raz siódmy.  Jak wyglądało to święto?
– W tym roku święto było szczególne, bo przypadały dwie rocznice: 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 95-lecie Polskiego Związku Łowieckiego. W sobotę 6 października odbyły się występy na Deptaku. Miedzy innymi odbył się koncert orkiestry zdrojowej przerywany deklamacją utworów o tematyce łowieckiej w wykonaniu aktorów Teatru Nowego z Nowego Sącza.

7 października w niedzielę zaś zaczęliśmy mszą świętą w kościele p.w. Antoniego Padewskiego, podczas której został poświęcony nowy sztandar Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Nowym Sączu. Później po przemarszu na Deptak odbył się pokaz Kompanii Reprezentacyjnej Straży Granicznej i Orkiestry Straży Granicznej z Nowego Sącza. 

Potem kolejno pokazy psów myśliwskich, były konkursy dla dzieci, występy zespołów regionalnych, które zakończyła „Ciupaga” z Łącka. Można było także obejrzeć  wystawy trofeów myśliwskich i sprzętu łowieckiego i oczywiście nie zabrakło jadła myśliwskiego.

Co było serwowane?
- Gulasz z jelenia, oraz pierogi z sarniną ale można było również spróbować kiełbasy z dzika czy szynki z jelenia. Odbywał się także Jarmark Regionalny.  Wierzę, że każdy znalazł dla siebie coś smacznego i coś ciekawego.

Rozmawiała: Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

Nasi partnerzy

Logo-Małopolska-V-RGB (2)   3      sokol_logo    kryniczanka_logo_2018_CMYK.PDF - Adobe Reader 2019-11-12 093453

LOGO FILHARMONIA         LogoPCK (1)            MGOK Logo        Projekt bez tytułu (37)